A zanim kucharze przygotują wybrane przez Państwa danie – spójrzmy w okno...
Rozpościera się tam plac, który kiedyś nazywał się Dominikański. Historię związaną z tym miejscem opowiadają dwaj najsłynniejsi lwowscy kronikarze Bartłomiej Zimorowicz i Deoinizi (Dionizy) Zubrzycki, a dotyczy najprawdziwszej wojny o narzeczoną.
Jest rok 1559. W tym czasie, na terenie Rzeczy Pospolitej, żyje Galszka (Halszka) z Ostroga, która uchodziła za najbogatszą pannę, bowiem miała odziedziczyć majątek o niespotykanej wartości. Nie brakowało więc konkurentów chętnych do ożenku z bogatą Halszką. O losie dziewczyny zdecydował jednak sam król Zygmunt August wydając ją, wbrew jej woli, za wojewodę poznańskiego Łukasza Górkę.
Matka Halszki, Beata, sprzyjała córce. Do zięcia zaś żywiła szczerą niechęć i korzystając z przychylności matki króla, Bony, przez trzy lata nie dopuszczała do córki nie lubianego zięcia.
Gdy królowa Bona wyjechała do Włoch, matka i córka straciły wsparcie na dworze królewskim i musiały uciec do Lwowa i schronić się w klasztorze Dominikanów.
Błagania Łukasza nie odnosiły żadnych skutków. Postanowił więc zdobyć Halszkę siłą i rozpoczęto potężne oblężenie artyleryjskie klasztoru.
Życie w mieście zamarło. Handel całkowicie ustał. W zamieszaniu działań wojennych, do Lwowa przekradł się prawosławny Książe Siemion Słucki, którego Halszka rzeczywiście kochała. Postanowił on połączyć się z ukochaną, ale wejście do oblężonego klasztory było prawie niemożliwe.
Wtedy sprytny Książe pożyczył w tawernie, która wtedy tu stała, ubranie żebraka i oliwną latarenkę. Oświetlając tą lampką wąskie podziemne korytarze i korzystając z pomocy mnichów, przedostał się do środka klasztoru i dotarł do ukochanej. Zakochani natychmiast wzięli ślub uznając ślub z Górką za nieważny.
Król, gdy się o tym dowiedział, nakazał staroście lwowskiemu udzielić Łukaszowi pomocy w zdobyciu klasztoru. Władze miasta nakazały odcięcie wodociągu i wtedy klasztor się poddał. Rozgniewany król uwięził biedną dziewczynę w twierdzy Wysokiego Zamku, a następnie nakazał doprowadzić Halszkę do Łukasza, do polskiego miasta Szamotuły.
W tawernie lwowskiej długo opowiadano o magicznej latarni, która choć na krótko, pomogła połączyć zakochanych.
Minęły stulecia od tamtych wydarzeń, a nam z tamtych czasów została stara latarnia i opowieść o niezwykłej historii dwu zakochanych serc.
(według opowieści p. Iliji Łemka)
Mamy nadzieję, że ta krótka legenda z długiej i bogatej historii naszego miasta umiliła Państwu czas oczekiwania i wprawiła w dobry nastrój, aby teraz rozkoszować się smakiem potraw.
Smacznego!